Człowieka się nie uczy. Stwarza mu się warunki, żeby sam się nauczył.
Myśl przypisywana Galileuszowi — i zasada, według której pracujęDostajesz ode mnie konkretne umiejętności, przećwiczone na Twoich sytuacjach, Twoich ludziach i Twoich zdaniach — takie, które można wyszkolić i wytrenować jak każdą inną. Tak samo uczę gry na instrumencie: najpierw pokazuję, a potem grasz Ty.
Filar pierwszy
Ciało wpada w alarm szybciej, niż głowa zdąży zrozumieć, co się dzieje: ściśnięty żołądek, płytki oddech, napięte barki, serce w gardle. Dopóki ciało jest w alarmie, ono ma pierwszeństwo przed argumentami — tak jesteśmy urządzeni i dlatego zaczynamy właśnie od ciała.
Dobra wiadomość jest taka, że ciało uspokaja się szybciej niż głowa i pociąga ją za sobą. Uczę rzeczy, które robi się w minutę: w aucie przed wejściem do domu, w toalecie przed trudnym spotkaniem, w łóżku o trzeciej w nocy.
Pracę z ciałem mam popartą dyplomem biomasażysty — daje mi on uprawnienia do prowadzenia gabinetu masażu, a w praktyce wiedzę o tym, jak napięcie odkłada się w mięśniach i jak z nim pracować. To wszystko są umiejętności do wyszkolenia i wytrenowania; szkolę z nich od lat.
Filar drugi
Ogromna część ciężaru bierze się z tego, że sprawa pozostaje nienazwana. Leży w głowie jako wielka, ciemna „to wszystko” — i przez to rośnie ponad swój rzeczywisty rozmiar.
Rozkładamy „wszystko naraz” na osobne sprawy i nadajemy im nazwy. Rzecz nazwana daje się objąć — wtedy widać jej rzeczywisty rozmiar.
Co zależy ode mnie, co od kogoś innego, a co od nikogo. Trzy różne kategorie, trzy zupełnie różne reakcje.
Jak odłożyć rozmowę sprzed trzech dni i tę, która może się wydarzyć za tydzień — zamiast przerabiać je w kółko.
Filar trzeci
Najczęściej spokój odbiera nam rozmowa o sprawie — częściej niż sama sprawa. To dziedzina, w której pracuję zawodowo jako mediator, i praktyczna część nauki, ćwiczona na konkretnych rozmowach.
Jako mediator sądowy siadam między ludźmi, którym rozmowa się rozsypała, i moim zadaniem jest doprowadzić do tego, żeby znów zaczęli mówić. Robię to w praktyce, przy stole, przy którym siadają obie strony.
Uczę dokładnie tych samych narzędzi, których używam przy tym stole. One działają tak samo w kuchni.
Filar czwarty
Konflikt sam w sobie jest zwyczajną częścią życia — kłopot zaczyna się wtedy, gdy wciąga i trzyma. Uczę rozpoznawać ten moment i wychodzić z niego.
Każdy ma swoje zdanie, ton albo minę, po których traci głowę. Warto je znać, zanim znów zadziałają.
Jak pozostać poza cudzą awanturą i odpowiadać na zaczepkę z namysłem zamiast odruchowo.
Jak przerwać eskalację spokojnie i wyjść z rozmowy ze zdaniami, pod którymi podpiszesz się nazajutrz.
Gdy konflikt dotyczy dwóch stron i obie chcą się dogadać, właściwym narzędziem jest mediacja — wtedy pracuję z obiema stronami naraz.
Filar piąty
Spokój bardzo często zaczyna się od jednego dobrze powiedzianego „nie” — od konkretnego zdania na konkretną sytuację, przećwiczonego na głos i gotowego do użycia, gdy przyjdzie moment.
Granice to umiejętność, którą da się wyćwiczyć. Są też sytuacje, w których potrzeba czegoś więcej niż jedno zdanie powiedziane na głos — gdy dzieje się krzywda albo przemoc.
Wtedy pomagam znaleźć właściwą pomoc: specjalistę, prawnika albo odpowiednią instytucję. Mówię o tym otwarcie już na spotkaniu.
Filar szósty
Wystąpienie, egzamin, rozmowa o pracę, prezentacja, ważny telefon, sala pełna obcych ludzi. Mam za sobą ponad 500 wystąpień, a warsztaty i sesje indywidualne prowadziłem także tam, gdzie stawka była znacznie wyższa niż trema: na oddziałach szpitalnych i w hospicjach.
Wiem, co robić, gdy trzęsą się ręce, zasycha w gardle i ucieka tekst. I wiem coś jeszcze ważniejszego: z tremą można wystąpić dobrze — wystarczy umieć z nią pracować.
Filar siódmy
Ten filar decyduje o tym, czy po zakończeniu ścieżki wszystko zostanie na dłużej. O spokój trzeba zadbać — utrzymuje się go podobnie jak formę: kilkoma krótkimi rzeczami robionymi regularnie.
Dwie albo trzy rzeczy dziennie, które naprawdę da się utrzymać — i właśnie tyle wystarczy.
Gotowy plan na sytuacje, o których wiadomo, że wrócą: święta, rozmowy z konkretną osobą, poniedziałki.
Co robisz, gdy jednak się posypie — spisane wcześniej, na spokojnie, żeby w trudnym momencie sięgnąć po gotowe.
Uczciwie o zakresie
Siedem filarów to nauka konkretnych umiejętności — takich, które da się wyszkolić i wytrenować. Jest też obszar poza tą metodą i wolę powiedzieć o nim na wejściu, zanim ruszymy.
Jestem mediatorem wpisanym na listę stałych mediatorów Sądu Okręgowego w Warszawie, arteterapeutą, biomasażystą i magistrem inżynierem. Uczę od 2008 roku, prowadziłem warsztaty i sesje indywidualne na oddziałach szpitalnych, w hospicjach i w szkołach. Studiuję psychologię.
Arteterapia to wspieranie emocji i rozwoju przez twórczość — u mnie przede wszystkim przez muzykę. Liczy się w niej sam proces twórczy, a artystyczny efekt schodzi na dalszy plan. Uczę się dalej po to, żeby lepiej rozumieć ludzi, z którymi pracuję, i pewnie poruszać się w granicach własnych kompetencji.
Moja praca to nauka umiejętności — psychologię studiuję po to, żeby prowadzić ją lepiej i pewniej poruszać się w granicach własnych kompetencji.
Psychoterapia to odrębna, wymagająca dziedzina: uporządkowana praca nad trudnościami i leczeniem zaburzeń, prowadzona w ramach ustalonej metody, po kilkuletnim szkoleniu, z superwizją i certyfikacją. Mam dla niej duży szacunek i zostawiam ją tym, którzy ją prowadzą.
Najpierw specjaliści. Gdy potrzebna jest diagnoza, leczenie albo psychoterapia, pierwszym adresem jest lekarz, psycholog albo psychoterapeuta. Podaję wtedy konkretny kontakt już na spotkaniu i zachęcam, żeby z niego skorzystać.
Konkretne adresy i telefony — od psychologa po grupy wsparcia — zebrałem na stronie gdzie szukać pomocy. Pierwsze spotkanie ze specjalistą bywa najtrudniejsze — mogę pomóc przejść ten próg.
Każdemu pomaga co innego. Form pomocy z końcówką „-terapia” jest wiele: arteterapia, choreoterapia, biblioterapia, dogoterapia, hipoterapia, alpakoterapia, felinoterapia, laseroterapia, światłoterapia, hydroterapia. Trudno samemu ocenić, po którą sięgnąć, bo każdy specjalista zna się na swojej dziedzinie i w dobrej wierze poleca to, co sam prowadzi.
Dlatego mówię o swojej pracy tak, jak jest: to nauka umiejętności, rozmowa, mediacja i praca dźwiękiem. U wielu osób to wystarcza, a części potrzebny jest ktoś inny niż ja — wtedy podaję konkretny adres.
Jeśli pracujesz już z psychologiem albo psychoterapeutą, ta nauka dobrze się z tamtą pracą składa — dokłada praktyczne umiejętności na co dzień. Warto powiedzieć swojemu specjaliście, że się na nią wybierasz.
Przy bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia — numer alarmowy 112, a całodobowo i bezpłatnie Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży — 116 111. Pozostałe kontakty zebrałem na stronie gdzie szukać pomocy.