Skąd wiem, że da się tego nauczyć
Koncerty, warsztaty, sale konferencyjne, wywiady w radiu i telewizji, sale szpitalne i szkolne. Za każdym razem trzeba było w kilkanaście sekund sprawić, żeby obcy ludzie chcieli słuchać. Urok osobisty ma z tym mało wspólnego: to zestaw rzeczy do wyszkolenia i wytrenowania — i dlatego można ich nauczyć kogoś innego.
Z czego składa się wrażenie
Treść zaczyna się liczyć dopiero wtedy, gdy druga osoba zdecyduje, że warto Cię słuchać. Ta decyzja zapada wcześniej — i na nią da się wpłynąć.
Jak wchodzisz, gdzie stajesz, co robisz z rękami i dokąd patrzysz w pierwszych sekundach. Napięcie w ramionach widać z drugiego końca sali, a osoba naprzeciwko odczytuje je szybciej, niż zdąży pomyśleć.
Tu pomaga to, czym zajmuję się na co dzień jako biomasażysta i prowadzący trening relaksacyjny: rozładowanie napięcia w ciele w minutę, tuż przed wejściem.
Tempo, wysokość, oddech, pauza. Głos zdradza zdenerwowanie, zanim powiesz cokolwiek zdradzającego — i odwrotnie: prowadzony świadomie potrafi uspokoić całą salę.
Pracuję głosem od kilkunastu lat jako wokalista i prowadzący. To jest część, którą najłatwiej usłyszeć na nagraniu i najszybciej poprawić.
Czym otwierasz, jak przedstawiasz siebie i swoją sprawę, co robisz z pierwszym trudnym pytaniem. Większość ludzi ma tu jeden wyuczony schemat, powtarzany w ciemno.
Jako mediator słucham zawodowo tego, jak ludzie mówią o sobie i o sprawie. Zwykle widać w kilku zdaniach, co pracuje na Twoją korzyść, a co przeciwko.
Kiedy się przydaje
Uczciwa uwaga. Uczę rzeczy, które służą obu stronom rozmowy — techniki na omamienie ludzi i sztuczki przekonujące kogoś wbrew jego interesowi zostawiam innym. Cała ta strona jest napisana w stylu odwrotnym do manipulacji i ta usługa też taka jest.
Dobre wrażenie w moim rozumieniu polega na czymś innym: na usunięciu tego, co stoi między Tobą a drugą osobą. Napięcia, które umyka Twojej uwadze. Nawyku mówienia o sobie tak, że brzmi to gorzej, niż jest. Pierwszego zdania, które sam sobie psujesz. Gdy to zniknie, druga osoba widzi Ciebie — i to zwykle wystarczy.
Jak pracujemy
Największa część zmiany bierze się z zobaczenia siebie z zewnątrz. Nagrania powstają wyłącznie za Twoją zgodą i zostają u Ciebie.
Odgrywamy Twoją sytuację i nagrywamy krótki fragment. Oglądamy razem i nazywamy trzy rzeczy — dwie, które już pracują na Twoją korzyść, i jedną, która najbardziej przeszkadza.
Rozładowanie napięcia przed wejściem, oddech, tempo, pauza, postawa. Konkretne rzeczy do zrobienia w minutę przed drzwiami — takie, które da się powtórzyć w aucie albo na korytarzu.
Układamy otwarcie, przedstawienie siebie i odpowiedzi na dwa najtrudniejsze pytania, jakie mogą paść. Powtarzamy z nagraniem, aż te zdania stają się Twoje własne.
Trema
Sceny, sale konferencyjne, studia radiowe i telewizyjne, sale szkolne, oddziały szpitalne i hospicja. Trema została ze mną do dziś. Zmieniło się co innego — to, co z nią robię w ostatnich minutach przed wejściem.
Trema to ciało, które szykuje się do czegoś ważnego — sygnał, że sprawa ma dla Ciebie wagę. Dokładnie ta sama energia potrafi wynieść wystąpienie wyżej, gdy zamiast na walkę ze sobą pójdzie w stronę sali. Radzenie sobie z nią jest umiejętnością do wytrenowania, jak prowadzenie samochodu.
Trema zwykle zostaje. Pracujemy nad tym, żeby przestała decydować o tym, jak wypadniesz.
Scena, egzamin, przesłuchanie
Tu jedna sytuacja pokazuje miesiące pracy. Egzamin, przesłuchanie, konkurs, koncert — kilkanaście minut, w czasie których ręce mają słuchać. Uczę gry i śpiewu od 2008 roku, więc rozmawiamy jak muzyk z muzykiem.
Znam ścisk w żołądku przed wyjściem i pustkę po nieudanym koncercie. Znam też pytanie, które w szkole muzycznej wraca najczęściej: „po co ja właściwie gram”. Lata pracy nad instrumentem mają wagę same w sobie, niezależnie od tego, czy prowadzą do zawodu — i to bywa ważniejszy temat niż same nerwy przed komisją.
Pracuję z grającymi na każdym poziomie: z uczniami szkół muzycznych przed egzaminami, z amatorami, którym stres odbiera radość z grania, i z zawodowcami mierzącymi się z presją branży.
To trening sceniczny i mentalny. Jeśli za tremą stoi silny lęk, pomagam wtedy znaleźć właściwą pomoc.
Wariant grupowy
Wystąpienia ćwiczy się przy ludziach — to oni są najważniejszą częścią tej sytuacji. Koło daje kameralną salę, w której można wejść na forum tyle razy, ile trzeba, zanim przyjdzie zrobić to naprawdę.
Krótko pokazuję jedną rzecz i od razu przechodzimy do ćwiczenia: otwarcie, praca głosem, pauza, trudne pytanie, domknięcie.
Każdy występuje na własnym, prawdziwym temacie — prezentacja, obrona, przemówienie albo rozmowa, która czeka za tydzień. Zawsze na realnej sprawie.
Mówimy, co zadziałało i co wzmocnić — konkretnie i z szacunkiem. Grupa uczy się także z cudzych wejść, często szybciej niż z własnych.
Dla ludzi, którzy mówią do innych: prowadzących zespoły, nauczycieli, studentów przed obroną, osób prowadzących własną firmę, a także nastolatków przed egzaminem ustnym albo prezentacją.
W grupie dzieje się coś ponad to, co daje spotkanie jeden na jednego: widać w niej, że te same rzeczy trzęsą wszystkimi. To samo w sobie zdejmuje sporo napięcia.
Skład, terminy i warunki ustalam przy zapisie — zaczynamy od bezpłatnej rozmowy wstępnej. Warsztat dla całego zespołu w firmie albo dla rady pedagogicznej opisuję na stronie dla firm i szkół.
Ile to kosztuje
Na początek
0 zł
20 minut · telefon lub wideo
Pod konkretne wydarzenie
220 zł
50 minut · Białystok lub online
Krótka ścieżka
600 zł
3 × 50 minut · Białystok lub online
Koło wystąpień, czyli wariant grupowy, wyceniam przy zapisie — zależnie od liczby osób i liczby spotkań. Wystąpienia publiczne dla całych zespołów prowadzę jako warsztat; szczegóły na stronie dla firm i szkół.