Krótko
Uczę od 2008 roku. Mam za sobą ponad 500 wystąpień, warsztaty i sesje indywidualne na oddziałach onkologicznych i psychiatrycznych, w hospicjach, w ośrodku dla osób uzależnionych i w szkołach. Jestem autorem książki dokumentującej osiem lat pracy w placówkach oraz prezesem Fundacji Dream On (KRS 0000731482).
Każdą z tych rzeczy da się sprawdzić. Reportaże telewizyjne, rozmowy radiowe i zapis tego, o czym w nich mówię, zebrałem na stronie media i wywiady.
W takich miejscach spokój trzeba mieć naprawdę i umieć się nim podzielić — widać to natychmiast, bo ludzie w takich sytuacjach wyczuwają fałsz w pierwszej minucie. Tam nauczyłem się najwięcej z tego, czego dziś uczę.
Jako mediator siadam między ludźmi, którzy przestali ze sobą rozmawiać. Jako arteterapeuta pracuję dźwiękiem i muzyką tam, gdzie dźwięk dociera wcześniej niż słowa. Jako biomasażysta pracuję z ciałem: z napięciem, oddechem i tym, co ciało trzyma dłużej niż głowa. Studia psychologiczne dały mi nazwy i porządek — wiem, kto się czym zajmuje, i potrafię powiedzieć, kiedy sprawa należy do psychologa albo psychoterapeuty.
Profesjonalizm traktuję jak styl życia. Jeszcze przed studiami mówili o nim kierownicy placówek, prezesi, pacjenci i rodzice — i to była dla mnie najważniejsza informacja zwrotna. Mam narzędzia spoza samej rozmowy: muzyczne, arteterapeutyczne, pracę z ciałem, doświadczenie sceniczne i warsztaty prowadzone w trudnych warunkach.
Kwalifikacje
Wpisany na listę stałych mediatorów przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Prowadzę mediacje rodzinne, partnerskie, okołorozwodowe, sąsiedzkie i w zespołach.
Obowiązują mnie zasady dobrowolności, bezstronności i poufności.
Dyplomowany arteterapeuta. Pracuję dźwiękiem i muzyką — prowadzę warsztaty i sesje indywidualne na oddziałach szpitalnych, w hospicjach, w szkołach i w gabinecie.
Ponad 500 wystąpień.
Dyplomowany biomasażysta z uprawnieniami do prowadzenia gabinetu masażu. Stąd wiem, jak pracować z napięciem, oddechem i postawą — bo spokój zaczyna się w ciele.
Praca z ciałem to umiejętność, której można się nauczyć i którą trenuję z innymi od lat.
Jestem na III roku jednolitych studiów magisterskich w Collegium Witelona Uczelni Państwowej: 120 punktów ECTS, średnia 4,84. Za mną m.in. interwencja kryzysowa, psychologia stresu, psychologia emocji i motywacji, psychologia rozwoju człowieka w cyklu życia, komunikacja społeczna, trening interpersonalny, podstawy pracy grupowej, psychologia uczenia się, metodologia badań i statystyka.
Na studia poszedłem świadomie, mając 37 lat i kilkanaście lat praktyki z ludźmi za sobą. To, czego uczyłem się na zajęciach, następnego dnia porządkowało mi pracę: rozumienie stresu, emocji, rozwoju człowieka i prowadzenia grupy. Wiem też, kiedy sprawa należy do psychologa lub psychoterapeuty — i wtedy tam kieruję.
Absolwent Politechniki Wrocławskiej. Wykształcenie techniczne zostawiło mi nawyk, który przydaje się w gabinecie: rozkładać rzeczy na części i sprawdzać, co konkretnie się zacięło.
Od lat szkolę ludzi z tych umiejętności: spokoju, rozmowy, prowadzenia grupy, pracy z napięciem i głosem. Byłem głównym trenerem programu profilaktyki, który objął ponad 1300 uczniów.
To są umiejętności do wyszkolenia i wytrenowania, zupełnie jak każde inne.
Doświadczenie
Lata pracy na oddziałach onkologicznych i psychiatrycznych oraz w hospicjach: warsztaty grupowe i sesje indywidualne przy łóżkach. Osiem lat tej pracy opisałem w książce.
Tam nauczyłem się, że obecność na spokojnie robi więcej niż dobrze dobrane zdanie.
Byłem głównym trenerem programu profilaktyki zdrowia psychicznego dla młodzieży, który objął ponad 1300 uczniów. Prowadziłem też zajęcia w ośrodku dla osób uzależnionych.
Po zajęciach zostawało zwykle kilkadziesiąt anonimowych pytań i kilkanaście dłuższych rozmów.
Sprawy rodzinne i okołorozwodowe — czyli rozmowy prowadzone wtedy, gdy emocje są najwyższe, a stawką bywają dzieci.
Każda taka rozmowa jest ćwiczeniem spokoju w praktyce.
Ponad 500 wystąpień: koncerty, warsztaty, spotkania, występy przed publicznością, którą dopiero trzeba było do siebie przekonać.
Stamtąd wiem, co robić z rękami, oddechem i głosem, gdy ciało odmawia współpracy.
Uczę od 2008 roku, indywidualnie, także osoby zaczynające od zera i takie, z którymi widuję się wyłącznie online.
Uczeń przy instrumencie uspokaja się szybciej niż przy dobrej radzie — to widać na każdej lekcji.
Osiem lat pracy muzycznej w placówkach opisałem w książce. Kieruję też Fundacją Dream On, działającą na rzecz dzieci i osób w trudnych sytuacjach.
Pisanie o tym zmusiło mnie, żeby nazwać to, co wcześniej robiłem odruchowo.
Wolontariat
Od lat gram i prowadzę zajęcia charytatywnie — na oddziałach szpitalnych, w hospicjach, w domach dziecka i w placówkach opiekuńczych. To osobna część mojej pracy, nierozliczana i prowadzona najczęściej razem z fundacjami oraz instytucjami, które zapraszają mnie do swoich podopiecznych.
Przez osiem lat woziłem instrumenty busem po Polsce: klinika onkologii, oddział psychiatryczny, hospicjum, dom dziecka, ośrodek socjoterapii. Odwiedziłem w ten sposób ponad tysiąc dzieci i dorosłych.
Współpracowałem z kilkunastoma fundacjami i instytucjami; opisuję je tu ogólnie, bo każda ma własne zasady komunikacji.
Koncerty relaksacyjne dla pacjentów i personelu, kameralne muzykowanie przy łóżku, wspólne granie i śpiew z dziećmi w trakcie leczenia, warsztaty dla podopiecznych i ich opiekunów.
Bywa, że najlepsze, co mogę zrobić, to usiąść obok i zostawić ciszę. Tego też się trzeba nauczyć.
Praca w takich miejscach jest najuczciwszym sprawdzianem tego, czego uczę w gabinecie. Fałsz słychać tam natychmiast, a spokojem dzieli się tylko ten, kto ma go w sobie.
Część działań prowadzę dziś przez własną fundację. Placówki i organizacje mogą po prostu napisać — ustalimy, co ma sens w danym miejscu.
Prywatność jest tu warunkiem. Dane pacjentów i wszystko, co pozwoliłoby kogoś rozpoznać, zostaje poza publikacją. Zdjęcia i nagrania z placówek pokazuję wyłącznie za zgodą rodzin.
Więcej o tej części pracy piszę na stronie wsparcie w chorobie.
Czego nauczył mnie szpital
Prowadziłem warsztaty i sesje indywidualne na oddziałach onkologicznych i psychiatrycznych, w hospicjach, przy łóżkach dzieci i dorosłych, którym zostało niewiele czasu. To miejsca, gdzie każdy fałsz słychać natychmiast — pacjent w takiej sytuacji wyczuwa nieszczerość w pierwszej minucie i po prostu się zamyka.
Nauczyłem się tam trzech rzeczy, na których dziś stoi cała moja praca. Że obecność na spokojnie robi więcej niż najlepiej dobrane zdanie. Że czasem wystarczy zostać, żeby komuś ulżyło. I że własny spokój jest warunkiem wejścia: uspokoić drugiego człowieka potrafi ten, kto sam ten spokój ma — mądre zdania są dopiero na drugim miejscu.
Później te same rzeczy sprawdziły się wszędzie indziej: w szkolnej sali z klasą zajętą czymś zupełnie innym, w ośrodku dla osób uzależnionych, przy stole mediacyjnym między ludźmi w trakcie rozwodu i w gabinecie, gdy ktoś mówi coś pierwszy raz w życiu.
W mediach
Reportaże i rozmowy o pracy, którą prowadzę w szpitalach, hospicjach i placówkach. Komplet nagrań, wywiadów radiowych i zapis tego, o czym w nich mówię, jest na stronie media i wywiady.
Reportaż o pracy muzycznej i arteterapeutycznej na oddziałach.
Krótka relacja telewizyjna.
Przegląd tego, czym zajmowałem się przez ostatnie lata.
Studio Polskiego Radia Czwórka. O pracy z dziećmi i młodzieżą opowiadałem w audycji „Wieczór z Czwórką”, 6 lipca 2023 — nagranie, artykuł i zapis rozmowy są na stronie media i wywiady.
Z oddziału
Nagranie z oddziału onkologii dziecięcej: piosenka w wykonaniu dziesięcioletniej pacjentki.
Dlaczego ten gabinet
Od lat słyszę od bardzo różnych osób to samo: że przy mnie robi się spokojnie i że ten spokój się udziela. Że powiedzieli mi rzeczy mówione pierwszy raz na głos.
Długo myślałem, że to po prostu taki charakter. Dziś wiem, że to zestaw umiejętności, których się nauczyłem — przy łóżkach chorych, na scenie, przy stole mediacyjnym i na studiach. A skoro dało się ich nauczyć mnie, to da się nauczyć każdego, kto chce.
Całe dorosłe życie dążyłem do spokoju. Otoczenie wokół siebie uspokajam i tego uczę: oczekuję spokoju, wymagam go, a czasem po prostu go nakazuję — razem z szukaniem rozwiązań, które do niego prowadzą.
Stąd ten gabinet i jego jedyne założenie: spokoju można się nauczyć i trzeba o niego zadbać.
Gdzie stawiam granicę. Jestem mediatorem, arteterapeutą i biomasażystą; studiuję psychologię (III rok). Uczę umiejętności, prowadzę rozmowę i pracuję dźwiękiem oraz ciałem. Diagnoza, leczenie i psychoterapia to praca psychologów, psychoterapeutów i lekarzy — kiedy sprawa należy do nich, pomagam wtedy znaleźć właściwą osobę. Uważam, że umiejętność wskazania właściwego adresu jest częścią zawodu.
Poza gabinetem
Napisałem książkę dokumentującą osiem lat pracy muzycznej w placówkach medycznych. Pracuję nad kolejnymi.
Kieruję Fundacją Dream On (KRS 0000731482), realizującą działania na rzecz dzieci i osób w trudnych sytuacjach.
Uczę gry na instrumentach i śpiewu — indywidualnie, także od zera. Szczegóły: nauka gry i śpiewu.